• Strona główna
  • Aktualności
  • Moje książki
    • Seria mazurska
    • Seria z życia wzięta
    • Seria z kokardką
    • Seria owocowa
    • Seria kwiatowa
    • Seria Poczekajkowa
    • Seria dla dorosłych
    • Książki kucharskie
    • Kroniki Ferrinu
    • Saga Przytulna
    • Trylogia Autorska
  • Księga gości V
  • Kontakt
Katarzyna Michalak – Pisarka
Bez kategorii

Bestseller. Skandal w przedsprzedaży

Czytaj więcej...
Bez kategorii

BYŁA SOBIE RADOŚĆ – nowa powieść w przedsprzedaży

Czytaj więcej...
Bez kategorii

Książki z autografem w super cenach!

Czytaj więcej...
Bez kategorii

Premiera finałowego tomu Trzech sióstr już dzisiaj!

Czytaj więcej...
Bez kategorii

Finałowy tom serii Trzy siostry w przedsprzedaży!

Czytaj więcej...
Bez kategorii

Szczęście pisane marzeniem – świąteczna powieść w przedsprzedaży

Czytaj więcej...
Bez kategorii

Dzień, który zmienił Twoje życie…

Przez Administrator 6 stycznia 2015
napisane przez Administrator

Są takie chwile, gdy nasze życie – to oswojone i znane, które wydawało nam się niezmienne – nagle staje na głowie, robi zwrot o 180 stopni, pryska niczym mydlana bańka…

Czasami prowadzi to do tragedii, albo jest tragedią, czasami – szczególnie z perspektywy czasu – okazuje się, że zmiana wyszła nam na dobre (a w moim przypadku na świetne, dzięki ci, Losie, za tamten dzień…).

Myślę, że największym wstrząsem a takich chwilach jest sam fakt nagłej, gwałtownej zmiany. My nie lubimy zmian. Szczególnie niezapowiedzianych. Lubimy gdy nasze życie toczy się z góry ustalonym torem. Oczywiście tak niespokojne duchy jak ja potrafią z dnia na dzień znaleźć się na drugiej półkuli, „bo tam mnie jeszcze nie było”, ale… powiedzmy że to moja spontaniczność. To lubię. Gdyby mnie jednak porwano i na drugą półkulę wywieziono… Czujecie różnicę?

Może to kwestia kontroli nad swoim życiem i jej braku? Gdy ja tracę kontrolę, wpadam w panikę. A nim ową panikę opanuję i odnajdę się w nowej rzeczywistości, zahaczam o depresję.

A jak to jest z Wami?
Miałyście w życiu taki dzień, taką noc, taki moment, który zmienił dosłownie wszystko? Jeżeli chcecie, podzielcie się tym ze mną. Z chęcią wysłucham Waszych opowieści. Tylko pliss, niech kończą się happy endem, jak u mnie…

6 stycznia 2015 14 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Bez kategorii

„Nie oddam dzieci!” – początek

Przez Administrator 5 stycznia 2015
napisane przez Administrator

Wiem, że czekacie na następną książkę z serii z czarnym kotem, tej którą zaczęły „Nadzieja” i „Bezdomna”. Owszem, zaczęłam pisać coś… bardzo drastycznego i bardzo prawdziwego, co mogłoby się przydarzyć każdemu z nas… Pijany albo naćpany bandyta za kierownicą swojej beemwicy może jeszcze dzisiaj, na tym cholernym zakręcie śmierci, zabić mnie i moje dziecko.
Gdy zaczynam opowiadać Wydawcy o tej książce, już płaczę, nie wiem więc, jak ją napiszę, ale napisać muszę. 
I chyba tym razem rzeczywiście do książki będzie dołączona paczka chusteczek.

Oto prolog z roboczą okładką. A na końcu zadam Wam ważne pytanie…

NIE
ODDAM DZIECI!
Michał
Sokołowski jest utalentowanym chirurgiem, bezgranicznie oddanym pracy, która
stała się jego powołaniem i obsesją. Uwielbiają go pacjenci i personel
szpitala, w którym pracuje, szanują koledzy, ceni dyrekcja. Ma piękną i mądrą
żonę, którą kocha z wzajemnością i troje dzieciaków, za które skoczyłby w
ogień. Niewielki domek na przedmieściach, wesoły psiak, ganiający po podwórzu i
kot wygrzewający się przy kominku – oto idealne życie, które Michał wymarzył
sobie jeszcze na studiach i które dzień po dniu, cegiełka po cegiełce budował.
W Marcie,
drobnej, ślicznej blondyneczce, studentce dziennikarstwa, zakochał się z
wzajemnością na pierwszym roku studiów. Pobrali się gdy tylko ona zarobiła na
ślubną suknię, a on na pierwsze wynajęte mieszkanko. To zakochanie zostało im
do dziś, ale Michał w ostatnich latach zaczął zatracać się w pracy tak bardzo,
że zagubił gdzieś między niekończącymi się dyżurami to, co najważniejsze.
Nie
widział, bo nie chciał widzieć, że dzieci zaczynają go traktować jak gościa,
który wpada w odwiedziny i znika, nim zdążą się nim nacieszyć. Nie widział, że
Marta, która poświęciła własną karierę dobrze zapowiadającej się dziennikarki
na rzecz domu i szczęśliwej rodziny, jest coraz bardziej zmęczona, sfrustrowana
i rozżalona.
Gdy
wyrzucała mu to podczas coraz częstszych kłótni, kajał się i przepraszał.
Rozumiał ją, naprawdę!, i wspierał. Duchowo. Na nic więcej – pędząc od pacjenta
do pacjenta i od operacji do operacji – nie miał czasu. I podczas tej gonitwy
szybko zapominał o obietnicach dawanych dzieciom i żonie.
Gdy
skonany wracał do domu, Marta… nie mówiła nic. Zaciskała usta w wąską kreskę,
nastawia policzek do zdawkowego buziaka, a potem patrzyła jak mąż, którego nadal
starała się kochać całym sercem, zasypia nad talerzem z zupą.
Dzisiaj Michał
wstaje przed świtem, gdy dzieci jeszcze śpią, całuje delikatnie, tak żeby nie
obudzić, trzynastoletnią Maję, sześcioletniego Zbynia i najmłodszego,
najukochańszego Antosia, i już jest gotów wracać do szpitala, ruszać w bój ze
śmiercią, ratować życie następnego pacjenta.
W progu
zatrzymuje się, na palcach wraca do sypialni, by jeszcze chwilę popatrzeć na
swoją ukochaną żonę, śpiącą na boku z długimi włosami rozsypanymi na poduszce.
Jest piękna, teraz, w ostatnim miesiącu ciąży z ich czwartym dzieckiem, wydaje
się Michałowi najcudowniejszą istotą pod słońcem. A jednak opuszcza ją. Praca
wzywa…
Tadek
Marszak jest kierowcą tira, kursującym na trasie Polska – Włochy z dość
niewdzięcznym towarem, jakim są konie na rzeź. Nie to, żeby żal mu było tych
głupich chabet, ale kłopotu z nimi po drodze, i nie tylko z nimi, do
porzygania.
Tadek ma
wyższe aspiracje, niż wożenie o aspiracjach właściciela korporacji przewozowej,
które z powodu lenistwa Tadka nie mają szans się spełnić. Bardzo go to
frustruje, a że po powrocie z trasy nie ma żony, na której mógłby frustracje
odreagować, tłucze starą, schorowaną matkę. Na określenie „tłucze” obruszyłby
się zapewne, bo przecież nie bije jej do nieprzytomności, ot „szturchnie”, by
stara ruszyła się z wyra i obiad ugotowała, dom ogarnęła, a nie wyleguje się
całymi dniami i spracowany syn sam musi sobie jajecznicę zrobić.
Tadek ma
jeszcze jedno hobby, które jeszcze lepiej robi na jego skołatane nerwy: zagania
konie na pakę, dźgając je metalowym prętem pod napięciem 6 000 woltów. Robi to z tak
dużym entuzjazmem, że nawet jego bezduszny szef musi nadgorliwca czasem
studzić.
Za to w
drodze do Włoch Tadek używa sobie do woli, nie tylko na nieszczęsnych
zwierzętach. Otóż przed „akcją” lubi sobie popić. Niedużo. Tak dla animuszu. I
już czuje się nie jak wyrobnik, a jak pan świata. Panisko raczej.
Widzicie
podpitego kierowcę tira, gnającego ile mocy w silniku po polskich drogach?
Właśnie…
Dzisiaj
Tadek ma wolne i może zabalować. Matce zwinął skromną rentę, zupełnie nie
martwiąc się, czy będzie miała co do garnka włożyć. Skoro jest taka głupia i
trzyma pieniądze w puszce na herbatę, to niech żre trociny. Do wieczora zostało
jeszcze trochę czasu, Tadek staje przed lustrem, pręży muskuły, których nie ma,
zaczesuje przerzedzające się włosy, narzuca na ramiona białą koszulę, sweter w
serek i skórzaną kurtkę. Może ruszać w miasto, chociaż tę pipidówę trudno
nazwać miastem. Jednak i tu zdarza się Tadkowi wyrwać łatwą lalę, która da się
obmacać na tylnym siedzeniu starej beemwicy. Grunt to dobry bajer, a on umie
bajerować.
Dzisiaj
się więc zabawi. Ma to jak w banku.
Albert
Niro-Kołek, używający rzecz jasna lepiej brzmiącego Niro, jest synem polityka,
znanego z tego, że jest politykiem, i celebrytki, znanej z tego, że jest znana.
Ich małżeństwo trwało krótko. Po trzech latach kłótni i bijatyk – a to wszystko
na oczach dziecka – rozstali się w końcu cicho i bez fanfar, z jakimi odbył się
ich ślub. Tym razem nie zależało im na medialnym szumie. Rozwód nie jest dobrą
reklamą. Ojciec z ulgą opuścił dom, byłą żonę i dziecko, ale trzeba mu oddać
sprawiedliwość: na ich utrzymanie łożył. Sprawa o alimenty też nie jest dobrą
reklamą.
Albert
nienawidzi swojej matki, która może kiedyś i była piękna i podziwiana, teraz zaś,
po latach balang, hektolitrach alkoholu i metrach kokainowych ścieżek, wygląda
na podstarzałą kurwę – to ostatnio jedyny syn rzucił jej w twarz. Popłakała się
i poszła do swojej sypialni zapić smutek. Jutro obudzi się na kacu i nie będzie
pamiętała nic. O synu też zapomni, aż do następnego spotkania, kiedy ten
przyjdzie po forsę, i następnej kłótni.
Albert
nienawidzi swojego ojca, bo po pierwsze gardzi polityką, po drugie gardzi
ludźmi, którzy zmieniają poglądy jak chorągiewka. Ojciec Alberta zaliczył już
chyba wszystkie ugrupowania polityczne, zawsze jednak będąc blisko ręki, która
aktualnie karmi. Należy do szarej eminencji, nie pcha się na świecznik, ale
swoje robi i może dużo. Tak dużo, że wyciągnął syna z aresztu następnego dnia
po tym, jak ten „dla jaj” podpalił człowieka. Nie człowieka. Bezdomnego. Stary
lump konał w mękach przez trzy dni. Albertowi się upiekło. Ojciec mu tylko
twarz obił – nie za to, że podpalił tego kundla, a za to, że naraził karierę
polityczną Romana Kołka.
Albert
obiecał sobie, że nigdy więcej nie da się złapać, a ojcu, że nie zszarga jego
nazwiska. Pod warunkiem jednak, że ten nadal będzie łożył na utrzymanie
pierworodnego. Albert szczyci się bowiem tym, że nie przepracował w swoim
trzydziestoletnim życiu ani jednego dnia. I matka, i ojciec od dziecka zamykali
mu usta pieniędzmi, bo bękart sporo pikantnych plotek o ich pożyciu mógłby
sprzedać tabloidom. Układ więc jest jasny: oni dają forsę, on milczy i nie
rzuca się mediom w oczy. A jeżeli już to pod fałszywym nazwiskiem.
Dzisiaj
Albert, wciskając do portfela kupiony za ciężkie pieniądze „alternatywny” dowód
osobisty, rusza na łów. Jeszcze nie wie, co padnie jego łupem – raczej kto, nie co, bo
Albert poluje na ludzi – ale ma zamiar ten dzień uczynić pamiętnym dla siebie i
dla świata. I uczyni.
Michał,
Tadek i Albert…
Losy tych
trzech tak różnych mężczyzn już niedługo splotą się nieodwracalnie.
Jeden ocali
ludzkie życie.
Drugi
zabije dwie niewinne istoty.
Trzeci zawiśnie
w więziennej celi.
Zaś
bezprawiu i niesprawiedliwości jak zwykle stanie się zadość.
c.d.n.
A pytanie do moich Czytelniczek brzmi: którą z książek wolałybyście przeczytać w marcu, jako pierwszą: dramatyczną i poruszającą „Nie oddam dzieci!”, czy pogodną, zwariowaną „Spełnienia marzeń!”?
5 stycznia 2015 29 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Bez kategorii

Niespodzianki w Nowym Roku. Powinny się Wam spodobać!

Przez Administrator 3 stycznia 2015
napisane przez Administrator

Cześć, Dziewczęta (i Chłopcy oczywiście też), z Adminką Anią postanowiłyśmy sprawić Wam trochę radości na fanpejdżu i zaraz przedstawię efekt naszej burzy mózgów.
Ale nim go zaprezentuję, przypomnę, że ten blog prowadzę osobiście ja – Kejt Em jak Michalak, natomiast fanpejdż na fejsbuku prowadzi Ania, moja przeurocza, kochana Przyjaciółka, do której możecie pisać na priv albo via mail – ona, w pełnym zaufaniu, przekazuje mi Wasze maile, albo jeśli dotyczą spraw adminowych na nie odpowiada.
Blog pełni rolę raczej informacyjną – tutaj macie wszystko na temat mojej twórczości: podział na serie, kolejność czytania, nawet streszczenia poszczególnych tytułów.
Tutaj możecie również zostawiać komentarze o przeczytanej książce, recenzje, czy – najbardziej przeze mnie lubiane – wpisy w Księdze Gości (odsłona III!).
Ja z kolei wrzucam info na temat tego co mi w duszy gra, nad czym pracuję, czy też ciekawostki z prasy i telewizji, jakie się o mnie ukazały.
Natomiast fanpejdż… o, to już jest miejsce na pogaduchy i dobrą zabawę, a także konkursy i rozdawajki. Wiem, że niektóre z Was nie mają konta na fajsbuku (ja nie mam) i… może czas założyć? Bo oto wymyśliłyśmy z Anią, co się będzie już od przyszłego tygodnia TUTAJ, czyli na fanpejdżu działo. A będzie się działo, oj będzie…

Początek tygodnia zaczniemy cytatem… (Właściwie już zaczęłyśmy).

Poniedziałki

We wtorki zabawa, którą już polubiłyście, czyli skąd pochodzi ten fragment… (Ten akurat pochodzi ze „Sklepiku z Niespodzianką. Adeli”, ale wierzcie mi, że będą trudniejsze do odgadnięcia).

Wtorki

Na środy przewidziałyśmy… quizy! Lubicie wybierać, prawda? Będą więc Wasze ulubione pytania: o okładki, o bohaterów, o książki. Na najbliższy już możecie się przygotować…
Środy

W czwartkowe wieczory wrócimy do tradycji. Czyli będziecie mogły podyskutować na temat, jaki przygotuje Adminka Ania. Nawet banerek z dawnych czasów odszukałam…

Czwartki

W piątki coś, co lubicie chyba najbardziej: ROZDAWAJKI! Co tydzień jedna z Was stanie się szczęśliwą posiadaczką mojej książki z osobistą dedykacją (to rzadka gratka :). Zasady będą proste: odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego chciałabyś wygrać tę książkę”, polubić fanpejdż i udostępnić post na swojej stronie. Każda rozdawajka będzie trwała do soboty do 23:59. W najbliższej jak widzicie będzie można wygrać śliczną, żółciutką „Poczekajkę”.

Piątki

Soboty i niedziele będą należały do mnie, a dlaczego? Bo osobiście będę się udzielała na fanpejdżu. W soboty z odpowiedziami na pytania (które już od dziś możecie wysyłać do Ani na priv lub na mail kontaktowy anowak.koordynator@gmail.com ). Na trzy w każdą sobotę obiecuję szczerze odpowiedzieć. 🙂

Soboty

Zaś w niedziele zabawimy się w wyliczankę kocha… lubi… szanuje… nie chce… nie dba… żartuje… Sama jestem ciekawa, o czym będę pisała. Co kocham, kogo szanuję, o co nie dbam…

Niedziele

Jak widzicie naprawdę zadbałyśmy o to, by się Wam nie nudziło. :)) Dajcie nam się tylko ogarnąć, bo czas świąteczno-noworoczny nieco nas absorbuje, ale już od poniedziałku… zaczynamy!
Fajnie, prawda?

Tak sobie na koniec pomyślałam, że właściwie tutaj na blogu również mogłybyśmy się tak bawić z tymi z Was które nie mają konta fejskubkowego. Co Wy na to? Powtarzać zabawę i tu i tam, czy jednak kto chce wziąć udział, to jakoś do fanpejdża się przekona?

3 stycznia 2015 16 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Bez kategorii

Reportaż w Dzień Dobry TVN

Przez Administrator 1 stycznia 2015
napisane przez Administrator

Przyznam się bez bicia, że nie chciałam nikomu mówić o tym nagraniu, dopóki nie zobaczyłam go na żywo w Dzień Dobry TVN. Rozumiecie: myślałam, że wyjdę jakoś beznadziejnie, albo coś palnę, ale… po gratulacjach, które dostałam od Wydawców, Przyjaciół i Czytelniczek, uwierzyłam, że wyszedł bardzo dobrze.

Chyba naj-największą radość mi sprawiły fragmenty mojej miniekranizacji, czyli „Poczekajki”! Po raz pierwszy widziałam je w telewizji i… poczułam, że wszystko przede mną! 🙂

A teraz życzę Wam miłego oglądania reportażu i jego gwiazdy, czyli uroczej koteczki Pipi (która już zdążyła zbić trzy bombki i urwać choinkowy łańcuch, ale i tak ją kochamy. 🙂

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/polska-danielle-steel,153532.html

1 stycznia 2015 16 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Bez kategorii

Plan wydawniczy na rok 2015

Przez Administrator 1 stycznia 2015
napisane przez Administrator

Dopytujecie o to, jakie książki, w jakiej kolejności i w jakich miesiącach ukażą się w przyszłym roku.
Nie mam dla Was dobrych wiadomości, bo… nie wiem. Znam datę premiery „Pani Ferrinu” (która – byłam pewna – miała ukazać się w styczniu, a wyjdzie w lutym), ale co dalej? Mogę powiedzieć tylko w przybliżeniu. Również dlatego, że sama nie jestem do końca zdecydowana co i kiedy chcę pisać, a więc co i kiedy chcę wydać. To chyba pierwszy taki przypadek od początku mojej kariery, no nie? Ale zaczęłam eksplorować zupełnie nowe obszary twórcze i to mnie na razie pochłania.

Oto więc orientacyjny plan wydawniczy na rok 2015:

11 lutego 2015 ostatni tom Kronik Ferrinu „Pani Ferrinu”

Marzec – III tom serii z czarnym kotem „Nie oddam dzieci!”
Maj – coś
Czerwiec – I tom nowej serii „Spełnienia marzeń!”

Sierpień – VII tom serii owocowej „Domek na Czereśniowej”
Listopad  – coś

Eeee…. jakiś mało precyzyjny wyszedł mi ten plan. :)))
Na co najbardziej czekacie? Podejrzewam, że na listopadowe coś. ;D

1 stycznia 2015 47 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Bez kategorii

Świąteczna sesja modowa…

Przez Administrator 1 stycznia 2015
napisane przez Administrator

… czyli ja w nowej, eleganckiej odsłonie dla świątecznego numeru „Pani Domu”.

Wyznam szczerze, że lepiej się czułam w moich pastelowych sukienkach przed kolano, ale… może już czas wydorośleć i ubierać się stosownie do wieku?
No nie wiem… nie wiem…
Co o tym sądzicie, moje kochane?

1 stycznia 2015 28 komentarzy
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Nowsze Posty
Starsze Posty

NEWSLETTER PEŁEN MARZEŃ

Trylogia Autorska

Facebook

Facebook

Moje książki – w jakiej kolejności czytać

Najnowsze Posty

  • Bestseller. Skandal w przedsprzedaży

    13 lutego 2026
  • BYŁA SOBIE RADOŚĆ – nowa powieść w przedsprzedaży

    14 października 2025
  • Książki z autografem w super cenach!

    31 lipca 2025
  • Premiera finałowego tomu Trzech sióstr już dzisiaj!

    12 lutego 2025
  • Finałowy tom serii Trzy siostry w przedsprzedaży!

    8 stycznia 2025
  • Szczęście pisane marzeniem – świąteczna powieść w przedsprzedaży

    24 października 2024
  • Facebook
  • Instagram

@2019 - All Right Reserved. Realizacja - Pixelwork.pl - agencja interaktywna


Wróć na górę strony
Katarzyna Michalak – Pisarka
  • Strona główna
  • Aktualności
  • Moje książki
    • Seria mazurska
    • Seria z życia wzięta
    • Seria z kokardką
    • Seria owocowa
    • Seria kwiatowa
    • Seria Poczekajkowa
    • Seria dla dorosłych
    • Książki kucharskie
    • Kroniki Ferrinu
    • Saga Przytulna
    • Trylogia Autorska
  • Księga gości V
  • Kontakt
Katarzyna Michalak – Pisarka
  • Strona główna
  • Aktualności
  • Moje książki
    • Seria mazurska
    • Seria z życia wzięta
    • Seria z kokardką
    • Seria owocowa
    • Seria kwiatowa
    • Seria Poczekajkowa
    • Seria dla dorosłych
    • Książki kucharskie
    • Kroniki Ferrinu
    • Saga Przytulna
    • Trylogia Autorska
  • Księga gości V
  • Kontakt

Recent Posts

  • Bestseller. Skandal w przedsprzedaży

    13 lutego 2026
  • BYŁA SOBIE RADOŚĆ – nowa powieść w przedsprzedaży

    14 października 2025
  • Książki z autografem w super cenach!

    31 lipca 2025
  • Premiera finałowego tomu Trzech sióstr już dzisiaj!

    12 lutego 2025
  • Finałowy tom serii Trzy siostry w przedsprzedaży!

    8 stycznia 2025
@2019 - All Right Reserved. Realizacja - Pixelwork.pl - agencja interaktywna